Tomy opowiadań mają to do siebie, że historie w nich zawarte bardzo szybko się kończą i nie mają wielkiego powiązania z fabułą.
Przez ciąg kilku opowiadań, wiedźmin Geralt z Rivii, będzie podróżował po swojej krainie zarabiając na życie zabijaniem potworów. W międzyczasie rozczaruje się uczuciem, odkryje, że złożone obietnice i przeznaczenie zawsze go dopadną i nauczy się, jak to wszystko pogodzić.
Mam wrażenie, że drugi tom opowiadań jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Historie są nie tylko ciekawe. One porywają, dają chwilę zapomnienia i wzbudzają ogromną chęć na dalsze czytanie.
Do tej pory nie potrafię stwierdzić, które opowiadanie mi się podobało. Chyba tytułowy „Miecz przeznaczenia”, ponieważ wydarzenia rozgrywające się przez te kilkadziesiąt stron wciągnęły mnie do tego stopnia, że przez chwilę nie chciałam już nic innego czytać. Zdecydowanie mogę jednak stwierdzić, że nie potrafiłam skończyć tej pierwszej historii, dotyczącej zabicia smoka. Wydaje mi się, że to opowiadanie było jakieś inne - dłużyło się niemiłosiernie, w pewnym momencie, przez te wszystkie nieznajome mi nazwy, zgubiłam wątek. Dalej było zdecydowanie lepiej.
Miecz przeznaczenia jako tom opowiadań pozwala na poznanie bohaterów z innej strony - zwłaszcza Geralta. Sapkowski ukazał głównego bohatera nie tylko jako zabójce potworów, który prawie nic nie zarabia na swoim fachu, ale również w sposób subtelny wykreował postać, która ma uczucia. Mimo że Geralt jest wiedźminem to zależy mu na życiu kilku innych postaci, na ich szczęściu. Co było dla mnie nowe w Mieczu przeznaczenia to fakt, że bohater cierpiał. Kiedy brat zachęcał mnie do zabrania się za czytanie tej serii, w swoich opisach pominął wiele szczegółów, które mnie osobiście zainteresowały podczas lektury.
Świat Sapkowskiego jest nietuzinkowy, pełen niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Ponad to drugi tom opowiadań wciąga w życie Geralta i innych bohaterów, powodując, że chce się więcej. Dlatego mam zamiar poznać resztę książek autora i rozkoszować się tak genialną fabułą.
Przez ciąg kilku opowiadań, wiedźmin Geralt z Rivii, będzie podróżował po swojej krainie zarabiając na życie zabijaniem potworów. W międzyczasie rozczaruje się uczuciem, odkryje, że złożone obietnice i przeznaczenie zawsze go dopadną i nauczy się, jak to wszystko pogodzić.
Mam wrażenie, że drugi tom opowiadań jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Historie są nie tylko ciekawe. One porywają, dają chwilę zapomnienia i wzbudzają ogromną chęć na dalsze czytanie.
Do tej pory nie potrafię stwierdzić, które opowiadanie mi się podobało. Chyba tytułowy „Miecz przeznaczenia”, ponieważ wydarzenia rozgrywające się przez te kilkadziesiąt stron wciągnęły mnie do tego stopnia, że przez chwilę nie chciałam już nic innego czytać. Zdecydowanie mogę jednak stwierdzić, że nie potrafiłam skończyć tej pierwszej historii, dotyczącej zabicia smoka. Wydaje mi się, że to opowiadanie było jakieś inne - dłużyło się niemiłosiernie, w pewnym momencie, przez te wszystkie nieznajome mi nazwy, zgubiłam wątek. Dalej było zdecydowanie lepiej.
Miecz przeznaczenia jako tom opowiadań pozwala na poznanie bohaterów z innej strony - zwłaszcza Geralta. Sapkowski ukazał głównego bohatera nie tylko jako zabójce potworów, który prawie nic nie zarabia na swoim fachu, ale również w sposób subtelny wykreował postać, która ma uczucia. Mimo że Geralt jest wiedźminem to zależy mu na życiu kilku innych postaci, na ich szczęściu. Co było dla mnie nowe w Mieczu przeznaczenia to fakt, że bohater cierpiał. Kiedy brat zachęcał mnie do zabrania się za czytanie tej serii, w swoich opisach pominął wiele szczegółów, które mnie osobiście zainteresowały podczas lektury.
Świat Sapkowskiego jest nietuzinkowy, pełen niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Ponad to drugi tom opowiadań wciąga w życie Geralta i innych bohaterów, powodując, że chce się więcej. Dlatego mam zamiar poznać resztę książek autora i rozkoszować się tak genialną fabułą.
0 komentarze:
Prześlij komentarz