• Facebook
  • Twitter

Teoria wszystkiego (The Theory of Everything, 2014)


Nie każdy człowiek mimo choroby stara się dążyć do spełnienia swoich najskrytszych marzeń. Najczęściej się poddają, chowają i izolują od świata zewnętrznego, nie pozwalając, aby ktokolwiek obcy wdarł się w ich przestrzeń. Stephen Hawking po części z zafascynowania, po części z determinacji osiągnął swój cel. Film Jamesa Marsha to nie tylko opowieść o człowieku wybitnym. To przede wszystkim historia o życiu mężczyzny i kobiety - ich wzlotach oraz upadkach, trudnych decyzjach i tych nielicznych chwil wytchnienia.


Stephen Hawking rozpoczyna studia fizyczne na Uniwersytecie Oxfordzkim, gdzie w krótkim czasie zdobywa uznanie wykładających tam profesorów. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich umiejętności i wiedzy, co skrzętnie wykorzystuje w procesie edukacji. W końcu dostaje propozycje nie do odrzucenia i staje się jednym z najwybitniejszych studentów. Wtedy też poznaje Jane, z którą szybką zakładają rodzinę. Jednak w życiu Hawkingów, a już zwłaszcza samego Stephena pojawiają się czarne chmury - stwardnienie zanikowe boczne. Choroba, która zaczyna zmieniać całe dotychczasowe życie pary. 

O tej produkcji ciężko jest mówić, głównie dlatego, że jest przepełniona życiem, emocjami. James Marsh w tym obrazie nie skupił się na samym życiorysie Hawkinga - osiągnięcia fizyka stanowią jedynie tło dla pozostałych wydarzeń rozgrywających się w filmie. Można by powiedzieć, że Marsh tym razem postawił raczej na historię Jane  - żony Hawkinga. Został ukazany sposób, w jaki walczyła o męża, jak go traktowała, wspierała i próbowała się nie poddać. Ten obraz ukazuje również dlaczego nie chciała odejść, zacząć swojego życia gdzieś indziej, z kimś innym. Z drugiej strony reżyser przedstawiając jej charakter nie pozwala, aby widz skrytykował jakąkolwiek decyzje przez nią podjętą. Sposób, w jaki ukazuje niewłaściwe wybory Jane zmuszają widza do zastanowienia, co oni zrobiliby w takiej sytuacji. Nie ulega wątpliwości, że tego, co działo się w produkcji, w życiu Hawkingów nie należy oceniać. Felicity Jones w roli Jane była niesamowita. Z jednej strony delikatna, z drugiej stanowcza. Aktorka ukazała przemianę swojej bohaterki z cichej i skromnej dziewczyny w silną i walczącą kobietę. 


Eddie Redmayne może śmiało powiedzieć, że ta rola, nie licząc Nędzników, była rolą jego życia. Zastanawia mnie fakt, czy w Dziewczynie z portretu będzie jeszcze lepszy i zdobędzie kolejnego Oscara za rolę pierwszoplanową. Mam nadzieję, że tak, a Teoria wszystkiego nie będzie tylko wyjątkiem od tej reguły. Trudno stwierdzić, czy Redmayne odegrał Hawkinga dobrze, czy rzeczywiście oddał charakter i sposób postrzegania świata przez fizyka. Dla postronnego widza, laika takiego jak ja, wypadł nieźle. A nawet powiedziałaby, że fenomenalnie. Nie dość, że stanął przed zadaniem skomplikowanym, to jeszcze udało mu się przedstawić człowieka chorego, ale jednocześnie zdeterminowanego. 

Teoria wszystkiego wbrew twierdzeniom niektórych widzów, nie jest do końca filmem biograficznym. To przede wszystkim historia o trudnej, ale szczęśliwej miłości dwójki ludzi, uczących się od siebie nawzajem życia. Zdecydowanie obraz warty zobaczenia i przemyślenia. 


";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz