„Cudowne tu i teraz” z założenia miało być książką wpływającą pozytywnie na współczesną młodzież, a postać Suttera nauczycielem. Ostatecznie wyszła z tego kolejna książka, w której główny bohater jest tak pochłonięty sobą, że dopiero po czasie zaczyna dostrzegać, iż życie to nie tylko alkohol i dziewczyny. Co z tego, że sam Sutter jest tylko nastolatkiem?
„Cudowne tu i teraz” wiele traci w oczach czytelnika, który nie potrafi wyobrazić sobie podobnych sytuacji. Sposób, w jaki został wykreowany Sutter czyni samą fabułę nieprawdopodobną, momentami absurdalną. Biorąc pod uwagę to, że bohater nie mieszka w wielkim mieście, gdzie pewnie jego wybryki przeszłyby obojętnie, jego nieustanne spożywanie alkoholu i wsiadanie za kierownicę już dawno powinno zwrócić uwagę kogoś dorosłego.
Efektem takiego poprowadzenia tej historii jest niemiłosiernie dłużąca się fabuła, nieciekawa akcja i momentami schematyczne dialogi. Tego wszystkiego nie ratują nawet rozterki Suttera dotyczące jego ojca, cała sprawa z Aimee, czy chociażby jego pozorna niezależność od matki.
Naiwna historia, oklepane wątki sprawiają, że „Cudowne tu i teraz” staje się kolejną książką rozrywkową dla nastolatek. Dlatego powieść i wydarzenia w niej zawarte należy brać z przymrużeniem oka, kompletnie nie zwracając uwagi, że podobne sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko albo wcale.
Tim Tharp ma jednak całkiem przyzwoity warsztat techniczny. Jego styl jest lekki, przejrzysty, a sposób układania wszystkich wątków sprawia, że historia jest spójna. Trudno wyłapać w fabule jakiekolwiek nieścisłości.
Nie rozumiem fenomenu tej książki - mimo pięknej okładki, fascynującego tytułu nie niesie ona ze sobą niczego wartościowego. To po prostu kolejny, dobrze zapowiadający się tytuł, którego potencjał nie został dobrze wykorzystany. Na rynku pojawia się zdecydowanie więcej lepszych pozycji niż ta.
0 komentarze:
Prześlij komentarz