• Facebook
  • Twitter

216. Prawdziwe morderstwa - Charlaine Harris


Morderstwa potrafią być w pewien sposób interesujące. A już w szczególności na tyle, aby stać się przedmiotem dyskusji. Co miesięczne spotkania pewnej grupy pozwalają na to, aby niektóre okrutne zbrodnie przeanalizować, omówić oraz skomentować. Przynajmniej do momentu, aż jedna z członkiń klubu zostaje zamordowana w sposób wskazujący na zabójstwo sprzed wielu lat. 

Aurora Teagarden to bibliotekarka w miasteczku Lawrenceton. Młoda, bezdzietna, niezamężna, a jednocześnie córka jeden z najbardziej szanowanych kobiet w okolicy. Całkiem przypadkiem wplątuje się w śledztwo prowadzone przez miejscową policję. Jako jedna z członkiń klubu Prawdziwych Morderstw ma niezłe pojęcie o rozwiązanych już sprawach, więc wie, że może się przydać. Jednocześnie w miasteczku dochodzi do kolejnego morderstwa do złudzenia przypominające inne. 

Charlaine Harris tym razem zaczęła popadać w schematy. Miasteczko Lawrenceton do złudzenia przypomina Shakespeare znane z serii o Lily Bard. Podobieństwo nie kończy się tylko na małym mieście, w którym toczy się akcja. Również główne bohaterki są do siebie podobne, mimo że mają całkiem inną historię życia. Obie też stają się celem nieznanego szaleńca. Podobnie sprawa ma się również z przestrzenią, w której działa morderca - ofiarami są mieszkańcy tylko jednego miasteczka, co od razu wskazuje, że zabójca musi być osoba, którą wszyscy znają. Ogólnie te dwa schematy mają dużo wspólnych cech z klasycznym kryminałem. 

Nie mniej jednak Prawdziwe morderstwa potrafią zainteresować czytelnika. Samą książkę można pochłonąć w kilka godzin. Mimo że Harris wykorzystuje znane już schematy, tworzy przy okazji fabułę okraszoną nutką oryginalności. Historia morderstwa jest dopracowana, każdy szczegół ma swoje miejsce. Ogromnym plusem są wątki poboczne - życie uczuciowe Aurory czy jej relacja z matką. Jednak wbrew pozorom nie jest to kolejna książka z romansem w tle. 

Prawdziwe morderstwa to dopiero początek. Kolejne tomy pozwalają na lepsze poznanie Aurory, jej pracy, zainteresować oraz rodziny. Okazuje się, że nie jest ona typową bibliotekarką, gdyż prowadzi barwne i pełne niespodzianek życie. Do tego należy dodać jej przedziwny temperament.

Kolejną serię książek Harris trudno zaliczyć do kryminału, a już zwłaszcza drugi tom, czyli Kości niezgody. Niekiedy morderstwo schodzi na dalszy plan, a na pierwszy wysuwają się wątki obyczajowe. Tak też się dzieje z Prawdziwymi morderstwami. Niekiedy główna akcja niknie na kilka rozdziałów, aby potem powrócić z nowymi pytaniami. Jednak myślę, że nawet najbardziej wymagający czytelnik świetnie spędzi czas z Aurorą. 





";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz