
Koniec II wojny światowej, tereny Niemiec. Alianci w czołgach zmierzają na linię frontu, aby bronić zaopatrzenia dla reszty wojska. W między czasie w załodze amerykańskiego dowódcy pojawia się zaledwie dwudziestoletni Norman Ellison (Logan Lerman), który podczas wojny pracował w biurze i ze względu braku ludzi na froncie musiał zacząć walczyć. Norman jest niedoświadczony, nigdy nikogo nie zabił i nie ma zamiaru tego robić. Jednak jego dowódca Don Collier (Brad Pitt) jest odmiennego zdania i za wszelką cenę chce udowodnić chłopakowi, że wojna zmusi go do tego.

Tytułowe Fury to tak naprawdę nazwa czołgu, w którym porusza się pięcioosobowa drużyna. Uważają siebie za najlepszych i najbardziej agresywnych czołgistów w całej jednostce. Są oni znani z tego, że niczego się nie boją i są gotowi oddać życie za sprawę. Określają siebie mianem Straceńców, ponieważ nie spodziewają się, że przeżyją te ostatnie miesiące wojny. I chyba dlatego dają z siebie wszystko, zawsze odnosząc zamierzony efekt.
Trudno jest określić tę produkcję takimi przymiotnikami jak rewelacyjny, genialny. Może dlatego, że filmy o wojnie zawsze są do bólu prawdziwe i realistyczne. Fury to dobry film wojenny, doskonale oddający realia życia wojsk alianckich, poświęcenie żołnierzy. Ale jest to również historia osobista, skupiająca się na wybranych fikcyjnych postaciach. Wykreowani bohaterowie są jak prawdziwi ludzie, których walka wzrusza, zmusza do tego, aby się do nich nie przywiązać. Trudno jest też przewidzieć, jak ich losy się dalej potoczą.

W rolę dowódcy Dona Colliera wcielił się Brad Pitt, który doskonale odegrał człowieka pozornie pozbawionego uczuć. Bezwzględność Dona nie raz uratowała wszystkim życie, ale też niejednokrotnie je naraziła. Bohater dobrze wie, jakie cechy powinien mieć dobry żołnierz i wykorzystuje to podczas każdej podróży, przy szkoleniu nowych. Logan Lerman jako Norman pokazał, jak bardzo można czuć się zagubionym i przestraszonym podczas wojny. Codziennie widząc śmierć przyjaciół, cywili, a nawet wrogich żołnierzy, zachowywał pozory normalnego człowieka, chociaż wewnętrznie za każdym razem się rozpadał. Natomiast reszta kompanii Boyd Swan (Shia LeBeouf), Trini Garcia (Michael Pena), Grady Travis (John Bernthal), pokazali, że wojna zmienia człowieka. Zrobili to w taki sposób, że widz może odnieść wrażenie, iż są oni naprawdę okrutni, wręcz obrzydliwi w tym, co robią.

David Ayer stworzył naprawdę świetny obraz realiów wojny. Pokazał nie tylko psychikę żołnierzy i pojedynczych jednostek, ale również samą mentalność ludności i nieustające walki. Udowodnił, że śmierć czyha w każdym momencie i tak naprawdę trzeba być zawsze skoncentrowanym. Produkcja jest bardzo emocjonalna, wywołująca niespodziewane uczucia. Naprawdę warto zobaczyć.
0 komentarze:
Prześlij komentarz