• Facebook
  • Twitter

Dla ciebie wszystko (2014)


Nigdy nie zapomnisz pierwszej miłości to motyw przewodni długo wyczekiwanej ekranizacji kolejnej powieści Nicolasa Sparksa. Pierwsze uczucie nigdy nie zostaje zapomniane i żyje w każdym pod postacią wspomnień. To właśnie one są najważniejsze w życiu każdego człowieka, gdyż na nich opiera się życiowe doświadczenie. Zarówno Michael Hoffman, jak i Nicolas Sparks pokazali, że za pomocą tych dwóch słów można stworzyć niezwykła historię. 

Dawson Cole (James Marsden) pracuje na platformie wiertniczej w dniu, w którym dochodzi do wypadku. Po nim zostaje umieszczony w szpitalu, gdzie dowiaduje się, że jego przyjaciel, a zarówno człowiek zajmujący się nim przez kilka lat, umarł. Powraca do rodzinnego miasteczka, aby wziąć udział w pogrzebie, a także poznać jego ostatnią wolę. Nie spodziewa się, że o śmierci Tucka zostanie poinformowana Amanda Collier (Michelle Monaghan) - dawna miłość Dawsona. Do spotkania byłych kochanków dochodzi dosyć szybko, a przy tym okazuje się, że dawne uczucie nigdy nie wygasło. Oboje muszą zmierzyć się nie tylko z ostatnia wolą Tucka, ale również z obopólnym żalem, wściekłością i... 


Historia dzieje się na dwóch płaszczyznach. Jedna z nich opowiada o czasach dzisiejszych, teraźniejszości, w której dorośli Dawson i Amanda muszą zmierzyć się z nowymi emocjami. Druga to tak naprawdę wspomnienia ich pierwszego spotkania, randek, pocałunków, szczęścia. W rolę młodych bohaterów wcielają się Liana Liberato (Stuck in love, If I stay), jako Amanda, oraz Luke Bracey (Monte Carlo, American Dream) - Dawson. Właśnie to przenoszenie akcji do wspomnień i przeżyć postaci pozwala widzowi poznać wszystko od samych podstaw. Reżyser nie pozostawia nikogo w niewiedzy, podaje wszystkie szczegóły dokładnie, chociaż z niemałym opóźnieniem. Trudno ustalić w jaki sposób te obie płaszczyzny się zazębiają. Nie mniej jednak to doskonałe posunięcie Sparksa, a dzięki reżyserowi widz jest w stanie się wzruszyć, poczuć wszystko, jakby stał zaraz obok. 


Obasada, moim zdaniem, została świetnie dobrana. Kiedy dowiedziałam się, że powstanie ekranizacja powieści Sparksa, zaczęłam się zastanawiać, jak to wszystko będzie wyglądało. Okazało się, że ze świetnej książki można zrobić udany melodramat. Zarówno James Marsden, jak i Michelle Monghan sprawili, że poczułam uczucie między ich bohaterami. Udana gra aktorska między nimi sprawiła, że na pewno niejeden widz, a raczej powinnam napisać widzka, zetrze kilka łez z policzków. Dopełnieniem tych emocji było pokazanie szczęśliwych chwil przez Liane Liberato oraz Luke'a Bracey. Mimo że ich staż aktorski nie jest zbyt długi, udowodnili, że mają w sobie to coś. Wymagający widz wymaga, aby emocje były nie tylko odczuwalne przez niego, ale również widoczne gołym okiem oka. Ta dwójka właśnie to pokazała.

Osobiście jestem zadowolona z tego, że zobaczyłam tę ekranizacje. Zamykam ją w pudełku dobre i wzruszające, a Wam polecam najpierw przeczytać historię Sparksa, zanim zabierzecie się za oglądanie. Głównie dlatego, że mając świadomość zakończenia fabuły całkiem inaczej odbiera się film. Ta świadomość towarzyszy przez całe dwie godziny. 


";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz