• Facebook
  • Twitter

Druga szansa (En chance til, 2014)


Są filmy, które już samym tytułem i obsadą przyciągają do siebie rzesze potencjalnych odbiorców. Są też nieznane produkcje, które tylko czekają, aby je odkryć, poczuć i ostatecznie wyrobić sobie o nich opinie. Dla mnie większość filmów zaliczanych do kina skandynawskiego niemal woła, żeby je poznać. Tak też się stało z Drugą Szansą, którą pragnęłam zobaczyć już od kilku miesięcy. Jednak ze względu na jej trudny temat odwlekałam tę chwilę z tygodnia na tydzień. 


Andreas ma idealne życie - kochającą żonę, małego synka oraz dobrą pracę. Jednak będąc policjantem ogląda wiele zła, co odbija się na jego równowadze psychicznej. W końcu zostaje ona złamana w nocy, kiedy budzi go rozdzierający krzyk żony. Okazuje się, że ich maleńkie dziecko umarło. Andreas staje na skraju przepaści i musi wybrać: czy zgłosić śmierć synka i tym samym stracić na zawsze żonę, czy stwarzać pozory szczęśliwej rodziny. 

Produkcja Susan Bier to film przesiąknięty emocjami, zmuszający widza do tego, aby skupił się na tym, co aktualnie dzieje się na ekranie. Łatwo jest się oderwać od rzeczywistego świata, pozwalając, aby fabuła pochłonęła. To obraz przerażający, dramatyczny. Bier opisuje nie tylko ból rodziców po stracie dziecka, ale również sposób radzenia sobie z tym cierpieniem. Jak można się domyślić choćby po tytule - produkcja jest złożona, trudna, ale jednocześnie, co smutne, przewidywalna. 


Sam zarys fabuły, choć interesujący i poruszający, jest niezwykle słaby. Wiele momentów zahacza o popularny ostatnio absurd, przez co niektóre decyzję bohaterów wydają się raczej nieprawdopodobne. Z drugiej strony trudno jest nie domyślić się, iż Susan Bier postawiła raczej na bohaterów i przesłanie niż na akcję. Zestawienie tak skomplikowanej i bolesnej sytuacji jaką jest strata noworodka z próbą odgadnięcia, co jest dobre, co właściwe to kluczowy temat filmu. Dlatego ta produkcja jest tak przesiąknięta często sprzecznymi ze sobą uczuciami. 

Mówiąc o Drugiej szansie nie mogę wspomnieć o samej postaci Andreasa - bohater o zawiłej osobowości, próbujący zwalczyć ogarniające go zło. Nikolaj Coster-Waldau może wpisać sobie tę rolę pierwszoplanową na listę najbardziej udanych w swojej karierze. To, w jaki sposób ukazywał wewnętrzną walkę, wyrzuty sumienia oraz ból porażało. Nie raz można było odnieść wrażenie, że jego słowa doskonale oddają stan ducha bohatera! 


Film Susan Bier mimo swoich słabych punktów to z pewnością produkcja, która na długo zapada w pamięć. Podczas seansu nie można spokojnie patrzeć na te wszystkie obrazy. Trudno jest również nie ocenić bohaterów pod kątem moralnym. Jednak to wszystko sprawia, że ten film jest wyjątkowy i bardzo dobry. 
";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz