• Facebook
  • Twitter

218. Agentka RD95 melduje się! - Daria Babś


W dzieciństwie niejednokrotnie marzyło się o zostaniu superbohaterem, który byłby odważny, inteligentny, popularny i oczywiście miał wiele niecodziennych przygód. Niestety, to były tylko dziecinne fantazje, dalekie od rzeczywistości. Daria Babś stworzyła historię, która jest namiastką tego, czego pragnęły dawniej tysiące dzieciaków. 

Robi Damon prowadzi niezwykle niebezpieczne życie. Jako córka dwójki agentów PAS-u miała możliwość rozpoczęcia specjalnego szkolenia, które zdała śpiewająco. Mając szesnaście lat przeszła naprawdę wiele, zamknęła kilka spraw i znalazła swój sposób działania. Wyćwiczona i odważna podejmuje się kolejnego zadania, które, niestety, w ogóle jej się nie podoba. Okazuje się, że sprawa jest bardziej zagmatwana, niż się dziewczynie wydaje. 

Agentka Specjalna RD95 to doskonały przykład tego, jak można zmarnować pomysł na interesującą książkę. Z początku dobrze zapowiadająca się fabuła nagle zaczyna staczać się w dół, a całość zostaje zastąpiona płytkimi i nie do końca przemyślanymi zdaniami czy wydarzeniami. Podzielenie tej książki na trzy, niemal odrębne, części pozwoliło odetchnąć czytelnikowi przed kolejną kąpielą w akcji, która toczy się naprawdę bardzo szybko. Wydarzenia następują po sobie nieustannie, przez co powstaje wiele błędów logicznych. Przyznam, że w pewnym momencie nie wiedziałam już, dlaczego bohaterowie znaleźli się w takiej, a nie innej sytuacji. 

Po dobrze zapowiadających się kilku pierwszych rozdziałach od razu widać ogromną różnicę w sposobie opisywana rzeczywistości. Język staje się bardziej lakoniczny, momentami wręcz banalny. Druga część przygód Robi Damon również nie jest w stanie zainteresować czytelnika. Dostajemy tutaj powtórkę z rozrywki, ale z tą różnicą, że między bohaterami panuje już całkiem inna atmosfera, a pęd akcji trochę zwalnia. Oczywiście pod sam koniec ponownie wszystko nabiera rozpędu, burząc zbudowaną w końcu harmonię. 

Jeśli miałabym zdecydować, która część Agentki Specjalnej RD95 wyszła najlepiej, to powiedziałabym, że trzecia, chociaż nadal nie brak jej mankamentów poprzednich. Z drugiej strony, język i styl pisania nagle stał się bardziej dojrzały, dialogi przemyślane. Ponadto, niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że sama Autorka w końcu zżyła się z bohaterami i swoją historią. 

Jeśli zaś chodzi o kreację bohaterów, to muszę przyznać, że jestem nieco zaskoczona. Robi Damon nie dość, że nie nosi polskiego nazwiska (co zostaje pobieżnie wytłumaczone niemal pod sam koniec książki) to jeszcze ma zaledwie szesnaście lat! Biorąc pod uwagę to, że akcja zaczyna się, kiedy dziewczyna chodzi do gimnazjum, a potem czytelnik dowiaduje się, że ma licencję snajpera, to przypisanie jej tych naście lat wydaje się bardzo absurdalnym posunięciem. Gdyby miała dwadzieścia lat byłabym w stanie zaakceptować fakt, że robi karierę jako agentka. To zaniżenie wieku bohaterki poskutkowało tym, że wiele jej wypowiedzi jest bardzo dziecinnych, a zachowanie nie tyle niedojrzałe, co po prostu komiczne. To również nawarstwiało kolejne błędy logiczne, jak na przykład fakt, że Robi nie chodziła do szkoły, a jednak dyrektor nadal uważał ją za doskonałą uczennicę! Czytając trudno jest się nie roześmiać z takich oczywistości. Poza tym, podczas czytania towarzyszy nieustanne wrażenie, że Robi Damon jest za bardzo wyidealizowana.

Jednak Agentka... ma również kilka plusów. Jednym z nich są naprawdę dokładne i dobre opisy militariów. Mimo, że w wielu przypadkach z reaserchem było kiepsko, to jeśli chodzi o broń, samoloty, itp. Daria Babś wykazała się ogromną wiedzą i byłabym zdziwiona, gdyby okazało się, że na co dzień się tym nie interesuje. Ponadto, dialogi w większości były drętwe, ale niektóre naprawdę zabawne. Poczucie humoru, często abstrakcyjne, niejednokrotnie wywoływało na mojej twarzy uśmiech. Sarkastyczna Robi często ratowała daną sytuację. Szkoda tylko, że takie momenty zdarzały się naprawdę rzadko. 

Podsumowując, Agentka RD95 melduje się! to książka, która została wydana zbyt szybko. Brakuje jej porządnej korekty i doszlifowania. Autorka wielokrotnie dawała się ponieść fantazji, przez co cierpiała logika akcji oraz kreacje bohaterów. Niestety, ale wydanie tej książki w trzech osobnych częściach mogłoby wyjść jej na dobre, ponieważ każda z nich byłaby zdecydowanie bardziej dopracowana. Mimo wszystko Daria Babś podczas pisania dopiero poznawała swoje możliwości i rozwijała umiejętności, co widać najbardziej w trzeciej części. Gdyby jeszcze więcej uwagi poświęciła na uporządkowanie swoich pomysłów.


";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz