• Facebook
  • Twitter

Dawca pamięci (2014)


Świat bez kolorów nie jest miejscem, w którym ktokolwiek chciałby żyć. Wszystko jest szare, nie ma nawet odcieni czerni ani bieli. Coś takiego jak uczucia i emocje nie ma prawa bytu, a każdą indywidualność się zabija. Brakuje wspomnień, szczęśliwych chwil. Ludzie pozbawieni są wad, nikt im nie powiedział, że likwidowanie drugiej żyjącej istoty jest niemoralne, okrutne. Wszyscy zachowują się jak maszyny. Wszyscy, oprócz Dawcy Pamięci. 

Jonas (Brenton Thwaites) zostaje wyróżniony przez Radę Starszych i skierowany na szkolenie, które ma go przygotować do pozostania w przyszłości jedynym dawcą pamięci. Jego mentorem zostaje nienawidzący świata starszy człowiek (Jeff Bridges). Dopiero tam Jonas zdaje sobie sprawę, że miejsce, w którym żyje, wcale nie jest tak idealne, jak mogłoby się z pozoru wydawać. 


Dawca pamięci to naprawdę świetny pomysł na dobry film, chociaż raczej powinnam napisać: dobra książka na dobry film. Niestety z pierwowzorem literackim nie miałam nic wspólnego. A jeśli nie jest to dobry pomysł, to przynajmniej intrygujący i oryginalny. Potem wszystko w dużej mierze zależy od wykonania, a to już jest jedynie zasadą czystego przypadku. Dlatego naprawdę się ucieszyłam, że reżyserii podjął się Phillip Noyce znany głównie z takich produkcji filmowych jak Prawdziwe powołanie czy Polowanie na króliki oraz serialowych - Revenge (Zemsta). Najbardziej bałam się, że to właśnie on zawiedzie i nic z tego nie wyjdzie. Na całe szczęście jego warsztat i doświadczenie pozwoliły na pokazanie wszystkiego w interesujący sposób.

Kiedy zaczynamy oglądać, cały świat jest w różnych odcieniach szarości. Widz może jedynie podejrzewać, jaki kolor mają stroje, budynki czy nawet oczy bohaterów. Dopiero z czasem zostaje on zaskoczony! Pojawianie się barw jest bardzo subtelne, praktycznie niedostrzegalne. 


Brenton Thwaites w roli Jonasa był nieprzekonywujący. Po tej postaci, jako wybrańcu spodziewałam się czegoś zupełnie innego, zdecydowanie lepszego. Bohater nie był specjalnie wyróżniony, a przecież jest to postać pierwszoplanowa. Jonas był tak bezbarwny jak otaczający go świat. Natomiast ogromnym (nie)zaskoczeniem była tutaj Meryl Streep, która już od jakiegoś czasu przechodzi samą siebie w dosłownie każdej roli. Jako Przewodnicząca Rady Starszych zagrała tak przekonująco, że chyba nikt nie jest w stanie określić, czy jej bohaterka zdaje sobie  sprawę z tego, jak wygląda ówczesny świat czy nie. Jeff Bridges będąc mentorem kompletnie mną zawładną.  Jest to postać z reguły mało zwracająca na siebie uwagę, a jednocześnie niezmiernie ważna. Gdyby nie on, to tak naprawdę cała akcja stałaby w miejscu, a widz po prostu by się nudził. W pozostałe role wcielili się kolejno Katie Holmes (Matka), Alexaner Skarsgard (Ojciec), Odeya Rush (Fiona), Cameron Monaghan (Asher). 


Sama fabuła jest intrygująca, ale dosyć przewidywalna. Można się było spodziewać po jakiej stronie stanie Jonas, kogo namówi do tego, aby mu pomogli, a komu postanowił nie ufać. Nie mniej jednak wiele scen było naprawdę zaskakujących i to właśnie jest zdecydowanym plusem tej produkcji. Polecam.


";if(c"}urls.splice(0,urls.length);titles.splice(0,titles.length);document.getElementById("related-posts").innerHTML=dw}; //]]>

0 komentarze:

Prześlij komentarz